środa, 7 maja 2014

Nurogęsi

Nurogęś - samica
Nurogęsi to jedne z moich ulubionych ptaków wodnych. A że ostatnio często zdarza mi się je widywać, więc mam sporo zdjęć - to dziś wpis o nich.
A zatem - nurogęś, czyli tracz nurogęś - to taki ptak wodny wielkości sporej kaczki. Kiedyś, razem ze szlacharem i bielaczkiem były traktowane jako odrębna gruba traczy - teraz mówi się o nich wprost jako o kaczkach. Chociaż do kaczek są raczej mało podobne...
Samica nurogęsi - portret
Pierwsza sprawa - dziób. Zdecydowanie nie jest kaczy, lecz zakończony charakterystycznym haczykiem. Pozwala on im przytrzymywać złowione ryby, którymi się żywią. Podstawą diety nurogęsi są bowiem ryby, a inne wodne żyjątka - to tylko dodatek. Podczas polowania nurogęsi sprawnie nurkują.
Nurogęś na plaży nad Wisłą
 Drugą charakterystyczną cechą są nogi bardzo odsunięte do tyłu - całkiem jak u nurów (może stąd nazwa? Ale dlaczego "gęś"...?). Z tego powodu nurogęsi są słabymi piechurami i ogólnie nie lubią spacerować. Natomiast dobrze pływają i nurkują.
W szacie spoczynkowej samiec i samica niewiele się między sobą różnią. Jedynie samica ma większy czub z tyłu głowy. Natomiast ubarwienie, zwłaszcza okolic głowy, samca w szacie godowej zmienia się istotnie i wtedy obie płcie bardzo łatwo rozróżnić.
Nurogęś - samiec w szacie godowej
Ciekawy jest również sposób rozmnażania się nurogęsi. Otóż, w przeciwieństwie do większości kaczkowatych - lęgną się one w dziuplach nadrzecznych drzew. Nad środkową Wisła coraz częściej spotyka się charakterystyczne budki dla nurogęsi - z długą wystającą rurą.Wieszanie tych budek chyba pomaga - bo nurogęś - jeszcze niedawno gniazdujący właściwie tylko w północnej Polsce - stopniowo zaczyna się pojawiać w całym kraju. 
Samica składa jaja czasem już w marcu, a w drugiej połowie kwietnia pojawiają się pisklęta. Młode tracze zeskakują z dziupli lub budki na ziemię - i już są gotowe, żeby pływać ;-) Z początku jednak szybko się męczą - dlatego często matka wozi je na grzbiecie.
Nurogęś - samica z młodymi
Gatunek pod ścisłą ochroną!

piątek, 25 kwietnia 2014

Ptaki środkowej wisły (I)

Śmieszki

Wisła w rejonie Mostu Gdańskiego w Warszawie
Pierwsza - ale na pewno nie ostatnia - "ptasia" sesja nad Wisłą.
Śmieszka - samiec

Oprócz klasycznych mew - rybitwy rzeczne (już są)
Rybitwa rzeczna
Rybitwy rzeczne
...brodźce piskliwe
Dwa piskliwce
Brodziec piskliwy
i pliszka siwa.
Pliszka siwa
No, i wrony, których jednak nie fotografowałem. Bo nie.
Informacje praktyczne: Zdjęcia zostały zrobione między Mostem gdańskim a Mostem Grota-Roweckiego, na prawym brzegu Wisły. Dojazd - tramwajami i autobusami.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Przełom Pisi Gągoliny

Przełom Pisi niedaleko Korytowa
Niewielka Pisia Gągolina, o której już zdarzyło mi się pisać (pisiać?) jest praktycznie na każdym kilometrze powyżej Żyrardowa warta uwagi (bo dalej, to już różnie). Ale gdyby wybrać jeden, jedyny naj - fragment - byłby to przełom Pisi pod Radziejowicami.
Przełom Pisi Gągoliny
Gdy słyszymy słowo "przełom" (rzeki), chyba automatycznie pod naszymi powiekami staje malowniczy przełom Dunajca w Pieninach (o którym kiedyś...). Tymczasem już z powyższych zdjęć widać, ze przełom Pisi wygląda zupełnie inaczej. Przełom przełomowi nierówny...
Stara buda w Starych Budach Radziejowickich; kilka takich stylowych chałup jeszcze się w tym rejonie uchowało...
Otóż, hydrolodzy wyróżniają kilka rodzajów przełomów. Przełom Dunajca jest przełomem (uwaga, trudne słowo!) antecedentnym. To znaczy: płynęła sobie rzeczka, meandrowała - jak to rzeczka, tymczasem trwały ruchy górotwórcze, które dźwigały Pieniny w górę, ale na tyle wolno, że rzeczka - Dunajec - zdążyła się wgłębiać w podnoszące się dno. I tak, patrząc na mapę, to, gdyby nie poziomice, widzielibyśmy obraz meandrującej rzeki nizinnej.
Z Pisią było inaczej.
Kosaciec żółty

Przełom Pisi wziął się stąd, że rzeczka, w tym przypadku Pisia, musiała przebić się przez pojawiający się na jej drodze wał morenowy. A ten wał wziął się, oczywiście, z działalności lodowców. Konkretnie, Zlodowacenie Warty, jeden ze stadiałów Zlodowacenia środkowopolskiego, zatrzymało się na północnej granicy Wysoczyzny Rawskiej. Temu faktowi zawdzięczamy urozmaicony (jak na Mazowsze) krajobraz krawędzi Wysoczyzny oraz sporą ilość głazów narzutowych w okolicy, w tym drugi co do wielkości w Polsce Głaz Mszczonowski w Zawadach. Nad Pisią w jej przełomie też znajduje się interesujący, niemały kamyk, związany z  pewną zbrodnia, która miała tu miejsce ponad sto lat temu... Jak sfotografuję, to napiszę i wkleję.
A ja lodowcowi zawdzięczam, ze mam na działkę pod górkę ;-)
A Pisia Gągolina zawdzięcza mu przełom, który nazywamy (znacznie prostsza nazwa) przelewowym.
Kaplica koło Radziejowic
Jak dotrzeć: Do Radziejowic autobusem firmy MimTrans z przystanku P+R Al. Krakowska (kierunek Mszczonów) - odjazdy średnio co godzinę, w niedzielę - co dwie. Albo PKS z Grodziska Mazowieckiego (kierunek - także Mszczonów), dokąd pociągami Kolei Mazowieckich. Będąc w Radziejowicach, warto zwiedzić znany zespół pałacowo-parkowy (o którym kiedyś też pewnie napiszę), a następnie udać się ścieżkami, śladami ścieżek, chaszczami, a latem - pokrzywami - wzdłuż Pisi, zgodnie z jej biegiem. Najciekawszy odcinek zaczyna się po minięciu zalewu w Hamerni (można się wykąpać) i kończy w Korytowie, skąd dobrze jest wrócić autobusem do Żyrardowa.

czwartek, 13 marca 2014

Wieczór w Porcie Czerniakowskim

Nie tak dawno temu myślałem, że w Warszawie nie ma nic, ale to zupełnie nic ciekawego. Ale zmieniłem zdanie. Jest jedna rzecz warta uwagi.
Wisła.
Wejście do Portu Czerniakowskiego
Port Czerniakowski, bo o nim dziś mowa, znajduje się na lewym brzegu Wisły (jego ujście na 511 kilometrze szlaku żeglownego). Powstał na przełomie XIX i XX wieku, jest zatem najstarszym portem w Warszawie (jest ich jeszcze kilka...). Do r. 1969 istniała tu stocznia, w której budowano jednostki żeglugi śródlądowej. Barki, pchacze, a nawet statek egipski według rysunków sprzed 4 tys. lat (zagrał w filmie "Faraon"). Potem pochylnie zasypano gruzem...
Basen Portu Czerniakowskiego; w pobliżu środka, na brzegu - barka Herbatnik
Jedną z barek, zbudowanych tutaj podczas ostatniej wojny - jest barka "Herbatnik", użytkowana dziś przez fundację "Ja Wisła". Niedługo chyba już jednak, gdyż władze miasta mają coraz to nowe pomysły, co zrobić z terenem protu. Nie są to na ogół pomysły budujące... Czy "Herbatnik" przetrwa najbliższy rok? Ludzie, którzy znają sprawę bliżej - twierdzą, że to niemożliwe...
Barka "Herbatnik" o zmroku...
Warto - póki jeszcze można, póki nie stanęły na drodze tabliczki "Zakaz wstępu" (w tę stronę większość rzeczy zmierza...) - wybrać się na Cypel Czerniakowski, nad samą Wisłę. Stamtąd, zwłaszcza wieczorem można oglądać ciekawe widoki na trzy mosty warszawskie i ujęcie wody "Gruba Kaśka".

Most Świętokrzyski i Koszyk Narodowy ;-)

Gruba Kaśka i pylon Mostu Siekierkowskiego
Ujęcie "Gruba Kaśka" jest ujęciem infiltracyjnym. Pobiera wodę z systemu 15 drenów położonych promieniście pod dnem rzeki. Płynąca, słabo uregulowana rzeka, taka jak Wisła, zapewnia ciągłą wymianę złoża, dzięki czemu nie gromadzą się w nim zanieczyszczenia, jak to ma nieraz miejsce w przypadku ujęć lądowych. Dodatkowo, spłukiwanie najbardziej wierzchniej warstwy (poprzez spulchnianie dna) realizują statki-spulchniacze, zwane w Warszawie Chudymi Wojtkami. Gruba Kaśka i Chudy Wojtek...
Duch kaczki??
Jak trafić: Port Czerniakowski leży w bezpośrednim otoczeniu Mostu Łazienkowskiego i najłatwiej tam dotrzeć Trasą Łazienkowską (przystanek Torwar). Wejście na cypel - ulicą Zaruskiego lub od ulicy Czerniakowskiej kładką.

niedziela, 9 marca 2014

Stawy "Ekofarm" w Grzegorzewicach

Po Stawach Świętej Anny  - dziś kolejny kompleks sztucznych zbiorników wodnych na górnej Pisi Gagolinie.
Stawy w Grzegorzewicach, bo o nich mowa, użytkowane są przez gospodarstwo rybne "Ekofarm". Ponoć specjalizuje się w karpiach i jest dość popularne wśród wędkarzy z okolic - bliższych i dalszych.
Staw Bażanteria i Wąski
Kompleks liczy kilkanaście stawów o rozmaitych romantycznych nazwach. Część służy do hodowli narybku, część do wędkowania, a część - chyba po prostu jest.
Staw Zaparkowy

Jest to również miejsce przyjazne ptasiarzom, i głównie dlatego o nim piszę. Człon "Eko" w nazwie, nieraz nadużywany, tutaj nie jest absolutnie na wyrost. Gospodarz, mówiąc językiem hipsterów, postawił na zrównoważone rybołówstwo zanim to stało się modne. Nigdy nie płoszył z terenu stawów czapli ani kormoranów. Jak tłumaczył, jeśli zjedzą trochę ryb - to niech im będzie na zdrowie.
Czaple siwe na grobli
Kormoran nad stawem Poddębina
Czapla biała na stawie Poddębina

Oprócz powyższych, na stawach można obserwować różne gatunki mew - z przewagą jednak śmieszki, rybitwy rzeczne, kaczki - krzyżówki, czernice, głowienki, perkozy dwuczube, oczywiście łyski i łabędzie nieme. Podobno trafia się tu także rybołów, chociaż osobiście nie widziałem.
Czernice na stawie - nie pamiętam którym ;-)
Rybitwa rzeczna
Śmieszka - samiec drze dzioba

Bociany czarne, hajstry czyli - na okolicznych łąkach

Więcej zdjęć - bo mam ich całą masę - pewnie nie raz jeszcze zaprezentuję.
Informacje praktyczne: Dotrzeć najłatwiej z Warszawy, jadąc do Skuł - MimTransem z P+R Krakowska lub z Grodziska Mazowieckiego PKSem. Należy wysiąść pod kościołem w Skułach i iść ulicą Pałacową - aż do bramy "Ekofarmu".
Można wejść na teren i swobodnie poruszać się po groblach, należy to tylko zgłosić wcześniej obsłudze. Jeśli nie mamy wedki, przyjemność ta jest bezpłatna i nielimitowana czasowo.
Ważne - wstęp na teren tylko przez bramę od ulicy Pałacowej. Osoby wchodzące od innej strony są przez właściciela traktowane jako kłusownicy, a że posiada on wiatrówkę z solą... ;-)
Przy wejściu niewielki bufet, gdzie serwowane są dania, oczywiście głównie z ryb. Ryby własnego chowu, więc smaczne i ekologiczne - ale ceny zbliżone do tych na pasażu w Łebie w szczycie sezonu.
Strona gospodarstwa - prawie pełnoletnia i nieco toporna, acz "z jajem" - tutaj.

niedziela, 23 lutego 2014

Zalew na Utracie w Komorowie

Zbiornik ten, nazywany zazwyczaj po prostu "Zalewem" położony jest w południowo-wschodniej części Komorowa na rzece Utracie.
Zalew na Utracie w Komorowie
Rzeka Utrata, powszechnie nazywana jest pieszczotliwie "smródką" lub "tym śmierdzącym ściekiem", co ma rzekomo nawiązywać do jej jakoby katastrofalnego stanu czystości wód. Prawda jest jednak taka, że powyżej Pruszkowa (a ostatnio również na pewnym odcinku poniżej Pruszkowa) to bardzo sympatyczna rzeka. Naturalna, nieuregulowana, trochę płynąca przez niedostępne lasy łęgowe, gdzie indziej rozlewająca się na podmokłe łąki. I czysta - o czym świadczy ilość i jakość ryb łapanych tu przez wędkarzy - również w zalewie w Komorowie.
Utrata w Pęcicach Małych, około 0,5 km powyżej Zalewu
Zalew w Komorowie powstał po drugiej wojnie światowej. Wcześniej, od połowy XIX wieku istniał w tym miejscu na Utracie młyn wodny. Zalew ma powierzchnię około 6 ha i jeszcze do niedawna miał status łowiska specjalnego. Obecnie - jest to łowisko raczej niespecjalne ;-) (czyt. praktycznie każdy może zamoczyć kija; jednorazowa licencja oraz pakiet wędkarza - sześciopak lub ośmiopak - dostępny w pobliskim spożywczaku).
Co mnie bardziej interesuje - to ptaki.
Krzyżówki na Zalewie

Mamy zatem na zalewie krzyżówki, są łabędzie - jedne i drugie chętnie dokarmiane przez spacerowiczów.
Czuje się już wiosnę...
...chociaż zbiornik w sporej części jeszcze zamarznięty.

Oprócz nich, zbiornik odwiedziło dziś jednak niewielkie stado cyraneczek.

Cyraneczka - samiec w szacie godowej

Cyraneczka jest najmniejszą europejską kaczką. Na poniższym zdjęciu, na którym była łaskawa ustawić się obok krzyżówek widać, jakie to malutkie. Gnieździ się nad niewielkimi, zarastającymi, najchętniej śródleśnymi stawami - a więc zalew na Utracie może jej całkiem odpowiadać. Podejrzewam jednak, że te kaczuszki to osobniki przelotne.
Cyraneczka (pierwsza z prawej) w towarzystwie krzyżówek.
Cyraneczka bowiem należy do kaczek wędrownych. Wraca z zimowisk około połowy marca. Zatem w tym roku będzie pewnie wcześniejsza wiosna - skoro cyraneczki już w drodze...
"Cyraneczka - nie ptak" - aż chce się zanucić. Tym bardziej, że Matecznik Mazowsze jest stąd całkiem niedaleko...
Cyraneczki - samiec (z lewej) i dwie samice
Cyraneczki są niestety, bardzo ostrożne, co przy ich wielkości znacznie utrudnia zrobienie zdjęcia o satysfakcjonującej rozdzielczości...
Oprócz cyraneczek, na zalewie gościły dziś głowienki.
Głowienka - samiec
Te kaczki, w przeciwieństwie do krzyżówek i cyraneczek, zaliczają się do tzw. grążyc, czyli kaczek nurkujących. O ile pierwsze z nich w poszukiwaniu pokarmu najwyżej zanurzają tylko głowę, zostawiając - by tak rzec - kuper nad wodą, to grążyce, wśród nich głowienka - nurkują całe, zanurzając się nawet do kilku metrów pod wodę.
No i na sam koniec, na skraju pobliskiego lasu tabliczka, która poprawia mi zawsze nastrój:
Gdyby ktoś pytał, po co mamy szanować zieleń...

Bo tak!

A po udanej wycieczce - do Grubej Kaczki na rosół z grubej kaczki ;-)
Jak dotrzeć nad zalew: Najlepiej jechać z Warszawy Warszawską Koleją Dojazdową (WKD), kierunek: każdy oprócz Warszawy (Komorów, Podkowa Leśna, Grodzisk Mazowiecki, Milanówek).. Odjazd - w dni robocze w pewnych porach nawet co dziesięć minut, w dni wolne - co pół godziny Od stacji w Komorowie idziemy na południowy wschód al. Marii Dąbrowskiej, przy jej końcu skręcamy w prawo w al. Starych Lip, a potem w lewo w ul. Główną. I jesteśmy na miejscu.

środa, 19 lutego 2014

Zimowa Wisła niejedno ma imię...

Tak się złożyło, że ostatnie sześć kolejnych niedziel spędziłem częściowo nad Wisłą. Co dało mi możliwość obserwacji, jak zmieniała się ta rzeka w rytm zmian pogody...
12.01.2014 - Wisła w deszczu niedaleko Gassów
19.01.2014 - Wokół śnieg, ale Wisła jeszcze nie zamarznięta; odnoga wzdłuż Wyspy Rembezy
26.01.2014 - Śryż na Wiśle; okolice Kępy Nadbrzeskiej
02.02.2014 - Wisła w dużym stopniu pokryta lodem; okolice Karczewa
09.02.2014 - Wisła w słoneczny dzień uwalnia się od lodu; na wysokości ujścia Świdra
16.02.2014 - Wisła znowu wolna od lodu; Wyspy Zawadowskie